Nie temperatura ale światło

świtło

Słów kilka o znaczeniu światła i temperatury w kontekście przygotowania ptaków do sezonu lęgowego.

To, co postaram się tutaj przedstawić, opiera się zarówno na moich własnych obserwacjach, jak i doświadczeniach innych hodowców, z którymi miałem okazję rozmawiać lub których pracę śledziłem na zagranicznych kanałach poświęconych ornitologii sportowej.

Artykuł ten ma na celu stworzenie przestrzeni do dyskusji na temat oświetlenia w hodowli – długości dnia sztucznie wydłużanego, intensywności i jakości światła, a także jego rozmieszczenia w klatkach. Kluczowe znaczenie ma bowiem nie tylko samo światło, ale również to, gdzie i w jaki sposób jest ono umiejscowione.

Odniosę się również do praktycznych doświadczeń z bieżącego sezonu, szczególnie w kontekście zależności pomiędzy długością dnia a temperaturą.

Ptaki, które chcemy rozmnażać, muszą być w kondycji zdrowotnej na poziomie 10/10. Bez tego wydłużanie dnia czy nawet najlepsza suplementacja nie przełożą się na sukces w postaci zdrowego potomstwa.

Rozmawiając z hodowcami z Argentyny – tak, aż tam sięgają moje kontakty – otrzymałem bardzo cenną wskazówkę, można powiedzieć, typowy PRO TIP. Kanarek, który nie jest w pełni zdrowy, czyli taki, który nie ma prawidłowo pokrytego brzucha delikatną warstwą tłuszczu, nie powinien być w ogóle brany pod uwagę do rozrodu. Kolega z Argentyny – być może ktoś powie, że przesadza, a może właśnie nie – wykonuje regularne badania swoich ptaków co 6 miesięcy. W praktyce oznacza to dwa badania laboratoryjne w roku, ukierunkowane na wykluczenie m.in. Bakterii E. coli czy innych pasożytów, które mogą powodować niepowodzenia w sezonie lęgowym. Bo prawda jest taka, że problemy w hodowlach były, są i będą. Tyle że rzadko je widać w mediach społecznościowych – tam królują „ładne obrazki”. A jak to się mówi w wojsku: o problemach nie raportować.

IMG 2948
Samica 23.03 – przed łączeniem w pary, zdrowy brzuch.

Kto i jak sobie dba o przygotowanie ptaków w kontekście zdrowia, to jego indywidualna sprawa. Jedni to robią chemią, inni naturalnie ziołami czy wyciągami z ziół. Zawsze trzeba dobierać takie metody, które sprawdzają się w naszej hodowli – nie Zenka, bo każda ptaszarnia rządzi się swoimi prawami. Dobrze, ale może zostawmy już temat zdrowia w spokoju – przejdźmy do światła.

Według wiedzy, którą posiadam i która jest ogólnie dostępna i którą każdy chyba posiada ze szkoły podstawowej, światło rządzi każdym procesem życiowym na Ziemi. Nie inaczej jest w przypadku ptaków. Nie będę powtarzał artykułu na temat samego znaczenia długości dnia w procesach życiowych ptaków – odsyłam do artykułu na mojej stronie ancestral.pl

Opiszę tutaj przykład kanarków harceńskich, które przez cały rok przebywają na zewnątrz, niezależnie od warunków atmosferycznych. Jedyne, co mają zapewnione, to osłona przed przeciągami. W tym roku zima była momentami dość chłodna, ale w okolicach marca pogoda zaczęła się poprawiać i samice, bez jakiegoś szczególnego przygotowania, zaczęły wyraźnie wchodzić w tryb lęgowy. Można wręcz powiedzieć, że były już mocno nakręcone – wyrywały sobie pióra z piersi, aby budować gniazda. Nie było więc na co czekać. Choć samym kanarkom nie poświęcam aż tyle uwagi, co może nie zawsze jest słuszne, w tym przypadku natura sama pokazała właściwy moment. Po dołączeniu samca samica w ciągu dwóch dni uwiła gniazdo i zniosła pierwsze jaja. Warto przy tym zaznaczyć, że amplituda temperatur w całym okresie wysiadywania była bardzo duża — od około -4°C w nocy do nawet +20°C w ciągu dnia. Mimo to lęgi ruszyły.

W dniu łączenia ptaków w pary, czyli 23.03, długość dnia wynosiła około 12 godzin i 20 minut. W dniu wykluwania młodych, czyli 12.04, dzień trwał już około 13 godzin i 40 minut. W tym momencie większość samców i samic, które nadal trzymam oddzielnie, jest już w pełni rozbudzona. Samce powinny w takiej fazie kryć już nawet w locie. I tu pojawia się ciekawe pytanie praktyczne. W wielu opracowaniach można przeczytać, że dzień świetlny w okresie lęgowym powinien być wydłużony do 14,5–15 godzin i utrzymywany na takim poziomie przez cały sezon. Tylko jak to się ma do stanu faktycznego?

Bo z jednej strony rzeczywiście większość schematów pokazuje wydłużanie dnia z 10 godzin do 14,5 godziny w okresie około 6 tygodni przed połączeniem ptaków w pary. W praktyce daje to wydłużanie ekspozycji na światło o około 12 minut co 2 dni. Jest przy tym trochę zabawy i trzeba pilnować regularności, ale bez problemu da się to zrobić, jeśli ktoś chce podejść do hodowli naprawdę profesjonalnie.

Z drugiej strony przykład ptaków trzymanych na zewnątrz pokazuje, że natura bardzo często sama ustawia właściwy moment startu. I właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie, czy zawsze musimy sztywno trzymać się książkowych 14,5–15 godzin światła, czy może ważniejsze jest zrozumienie kondycji ptaków, temperatury, stabilności warunków i ich realnej gotowości do lęgów. Zrozumienie temperatury … właśnie, czy temperatura faktycznie ma jakieś znaczenie? Mi się wydaje, że marginalne, wiadomo, nie będę usiłował komuś wmówić, że prowadzić łęgi w mrozach też można, bardziej chcę zwrócić uwagę na to, że mit temperatury raczej jest przesadzony. Zerknijmy na to dokładnie liczbami przedział czasu od 23.03 do 12.04:

Średnia temperatura dobowa:

  • 8–10°C

amplituda dobowa:

  • noc: -4 do +5°C
  • dzień: 12 do 20°C

czyli: różnica nawet 15–20°C w ciągu doby

Długo żyłem w przekonaniu starszych hodowców, że temperatura powinna być na +16 podczas lęgów. Trochę to nie gra z tym co ptaki zrobiły w tym roku. Ciekawą opcją do przemyślenia może być wysokość amplitudy temperatury i jej częstotliwość podczas tego okresu, ale zostaje jedno, ale… przecież samice do 23 już była rozpędzona, zróbmy krótki test na sprawdzenie. Weźmy przedział temperatur od 01.03 do 23.03:

średnia dobowa:

  • ~4–6°C


Amplituda dobowa

  • noc: -3 do +2°C
  • dzień: 6 do 12°C

 różnica: ~8–12°C

Zerknijmy jeszcze na to, jak wyglądał przyrost dobowej ekspozycji na światło. W okresie od 1 do 23 marca długość dnia wzrosła z około 10 godzin i 50 minut do ponad 12 godzin i 20 minut, co daje przyrost blisko 90 minut w ciągu trzech tygodni. Właśnie dlatego przekroczenie granicy 12 godzin światła może stanowić dla ptaków jeden z kluczowych impulsów do rozpoczęcia sezonu lęgowego.

Szkoda jedynie, że na potwierdzenie tych rozważań nie obserwowałem wcześniej dokładnie zachowania samic, bo dałoby to jasną odpowiedź, w którym momencie faktycznie zaczęły wchodzić w fazę gotowości lęgowej. Dobrym efektem tego połączenia są młode w gnieździe.

Zobaczmy teraz, jak wygląda kwestia sztucznego oświetlenia. W obecnych czasach jednym z najlepszych i najbardziej praktycznych rozwiązań są paski LED. Kluczowe pytanie brzmi jednak: jakie LED-y powinny być stosowane w hodowli? Kiedyś żyłem w przekonaniu, że „to, co jest, jest wystarczające”. Z czasem jednak zacząłem zgłębiać temat – czytać, oglądać, analizować. Impulsem do tego była potrzeba automatyzacji cykli oświetleniowych w mojej hodowli. Jak to mawiał mój wykładowca matematyki: lenistwo jest motorem postępu.

Ogólnie przyjmuje się, że na potrzeby hodowlane stosuje się sztuczne oświetlenie o barwie zbliżonej do światła dziennego, mieszczące się w przedziale 6000–6500 K. Jest to światło chłodne, białe, najbardziej zbliżone do naturalnego światła dziennego. Ale jak to zwykle bywa – LED LED-owi nierówny. I tu pojawia się drugi, bardzo istotny parametr, o którym wciąż mówi się zdecydowanie za mało, a wielu hodowców w ogóle nie bierze go pod uwagę. Mowa o współczynniku CRI (Color Rendering Index). Mówiąc najprościej, jest to parametr określający, jak wiernie światło emitowane przez nasze oświetlenie odwzorowuje rzeczywiste kolory w porównaniu do światła dziennego. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że im lepszy współczynnik, tym LED staje się droższy. Sam kupiłem proste ledy niby o barwie 6500 K – w rzeczywistości świeciły słabo, jeśli w zacienionej klatce z dostępem światła – ale nie bezpośrednim, że słońce wpadało pełnym strumieniem do woliery –  i spektrum oświetlenia nie było widoczne – można przyjąć, że były to ledy słabe. To jest takie „stare podejście” do oświetlenia.

Za pośrednictwem kanału Canaricultura de Color prowadzonego przez José Luisa Muñoza dowiedziałem się, że w swojej hodowli stosuje on oświetlenie LED o barwie 4000 K, czyli neutralnej.

José zauważył na przestrzeni wielu lat, że ptaki przenoszone z tradycyjnego oświetlenia na klatki oświetlane LED-ami o barwie 6500 K bardzo często wykazują objawy stresu świetlnego. Dla niektórych może to brzmieć jak przesada, ale osobiście jestem w stanie w to uwierzyć. Bo spróbujmy przełożyć to na prosty przykład. Jak czulibyście się, gdyby ktoś zabrał Was z przyjemnego, naturalnie oświetlonego pomieszczenia do miejsca, w którym przez 14 godzin nad głową świeci intensywne światło imitujące pełne słońce? Bez możliwości schowania się, bez strefy cienia, a źródło światła działa punktowo i bezpośrednio na Was.

Bez wątpienia byłoby to odczuwalne jako niekomfortowe, a przy dłuższej ekspozycji – zwyczajnie stresujące. I dokładnie to samo może dziać się z ptakami, szczególnie jeśli oświetlenie jest źle dobrane lub nieprawidłowo rozmieszczone. Właśnie rozmieszczenie LED-ów ma kluczowe znaczenie w hodowli. I teraz trochę przewrotnie – co byście powiedzieli, gdybym napisał, że w większości przypadków robimy to… źle?

Standard, który widzimy niemal wszędzie, to paski LED prowadzone wzdłuż frontu klatki albo dwa krótkie odcinki montowane w poprzek. Skąd to znamy? To typowy układ stosowany w gotowych regałach hodowlanych. Problem w tym, że jest to rozwiązanie wygodne konstrukcyjnie, ale niekoniecznie najlepsze dla samych ptaków. Światło w takim układzie bardzo często pada bezpośrednio na ptaki, w tym na gniazda z samicami i młodymi. A to oznacza brak możliwości ucieczki od źródła światła i ciągłą ekspozycję, która może obniżać komfort wysiadywania i odchowu. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest umiejscowienie oświetlenia z tyłu klatki lub w taki sposób, aby światło było rozproszone i nie padało bezpośrednio na gniazda. Dzięki temu ptaki mają możliwość wyboru – mogą przebywać w strefie światła lub wycofać się w półcień. To przekłada się na większy spokój samic, lepsze wysiadywanie i bardziej naturalne zachowanie.

Oczywiście, wiele zależy od konstrukcji klatki i miejsca zawieszenia gniazd, ale zasada powinna być jedna: światło ma wspierać, a nie dominować środowisko ptaka.

Przejdźmy teraz do kolejnego ważnego zagadnienia – symulacji świtu i zmierzchu. To temat, o który wielu hodowców pyta, a jednocześnie jeden z częściej bagatelizowanych elementów.

Według mnie gwałtowne wyłączanie światła, szczególnie w okresach, gdy ingerujemy w cykl dobowy (np. zimą przy wydłużaniu dnia), powoduje u ptaków bardzo duży stres i wysyła im błędne sygnały. Trzeba pamiętać, że światło jest jednym z głównych czynników regulujących cały organizm – od aktywności, przez gospodarkę hormonalną, aż po lęgi.

Stopniowe wygaszanie światła, np. poprzez ściemnianie (dimmer), ma ogromne znaczenie. Daje ptakom czas na „wyhamowanie”, przygotowanie się do snu i jasny sygnał, że dzień się kończy. W naturze przecież nie ma nagłego „klik” – światło zanika stopniowo. Jeśli zgasimy światło nagle, bardzo często usłyszymy niepokój w klatkach – piski, ruch, dezorientację. To nie przypadek. Ptaki po prostu tracą orientację w przestrzeni. Nieregularne zapalanie i gaszenie światła, brak płynności w cyklu dobowym, mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do problemów z lęgami, pierzeniem czy ogólnym spoczynkiem. I tu warto zadać sobie pytanie – czy czasem nie szukamy przyczyn problemów wszędzie, tylko nie w swoim systemie prowadzenia hodowli?

Najlepszą praktyką przy symulacji zmierzchu i świtu jest stopniowe obniżanie natężenia światła na około 30–45 minut przed końcem dnia. To daje bardzo dobry efekt i jest komfortowe dla ptaków.

Ciekawym rozwiązaniem – stosowanym m.in. Przez hodowców z Gloster Katowice – jest dodanie delikatnego, czerwonego światła w końcowej fazie dnia, które imituje zachód słońca. To nie jest obowiązkowe, ale zdecydowanie może poprawić naturalność całego cyklu. A bo jeszcze zapomniałem dodać: warto przy LED-ach stosować klosze – zamykające LED-y – będą one powodować rozmycie światła.

To nie jest tekst dla każdego — to jest tekst dla ludzi, którzy chcą coś zrozumieć, a nie tylko przeczytać.

Wydaje mi się ze temat tak ogólnie wyczerpałem, ciekawi mnie wasze zdanie te ten temat dajcie znać w komentarzach co myślicie. Zapraszam na moje socialmedia:

FACEBOOK

YOUTUBE